PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

Joanna Herc-Majewska  - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Joanna Herc-Majewska

„PWSZ to był dla mnie idealny wybór”

Kiedy po latach Joanna Herc-Majewska przyjechała ze swoimi uczniami do PWSZ w Zamościu, była w dużym szoku… Uczelnia zmieniła się nie do poznania, ale tylko wizualnie, bo dydaktycznie od początku stała na bardzo wysokim poziomie. Zapewnia nas o tym absolwentka filologii angielskiej, a zarazem nauczycielka w Zespole Szkół nr 2 im. dr. Zygmunta Klukowskiego w Szczebrzeszynie.

Muszę przyznać, że mam mały sentyment do Pani rodzinnej miejscowości. To właśnie w Szczebrzeszynie miałem okazję przeprowadzić wywiad z Grzegorzem Hyżym, który gościł na Dniach Chrząszczowego Grodu. Niby niewielka miejscowość, a czasem dzieje się coś ciekawego, prawda? A poza tym, chyba oboje możemy powiedzieć, że Szczebrzeszyn to miasto spełnionych marzeń…

Joanna Herc-Majewska: Tak, zdecydowanie Szczebrzeszyn, jak na tak malutkie miasteczko, wychodzi z dość szeroką ofertą imprez okolicznościowych, skierowanych zarówno do jego mieszkańców miasta, jak i do coraz szerszego grona turystów. Szczebrzeszyn jest niezwykłym i pięknym miastem o wielowiekowej tradycji. Jego historia i wielokulturowość od zawsze mnie urzekały, dlatego zawsze byłam dumna ze swojego pochodzenia i z radością tu wracałam. Szczebrzeszyn jest dla mnie ważny także z innego powodu. Jest on przede wszystkim miejscem, gdzie mieszkam i spełniam się zawodowo. To właśnie tu spełniło się moje marzenie o pracy jako nauczyciela języków obcych i zdecydowałam się założyć rodzinę.

Kiedy u Pani zaczęło się zamiłowanie do języka angielskiego?

Moje zainteresowanie językami obcymi, a w szczególności językiem angielskim, zaczęło się we wczesnym dzieciństwie. Już od najmłodszych lat wykazywałam zainteresowania językowe, co szybko zauważyła moja mama, która z wykształcenia jest także filologiem. Od kiedy więc skończyłam 7 lat, uczęszczałam na regularne prywatne lekcje języka angielskiego, który wówczas nie był niestety obligatoryjny w programie szkoły podstawowej. W sumie to dzięki zaangażowaniu moich rodziców w moją edukację wykonuje pracę nauczyciela oraz mogę szczycić się podwójnym tytułem magistra filologii rosyjskiej i angielskiej.

W 2008 r. w PWSZ w Zamościu nie było jeszcze tak dużo kierunków do wyboru, jak obecnie, poza tym uczelnia była jeszcze „młoda”, a jednak zdecydowała się Pani na studia właśnie tutaj. Skąd taki wybór?

Byłam zdecydowana na studia na anglistyce, a PWSZ od początku cieszył się bardzo dobrą opinią jako uczelnia rzetelna i przyjazna studentowi. Dodatkowym atutem było oczywiście położenie uczelni, w odległości zaledwie 20 km od mojej pracy i miejsca zamieszkania. Dzięki temu nie musiałam wynajmować stancji, a dojazd nie zajmował mi wiele czasu. Stacjonarne studia licencjackie w PWSZ w Zamościu są bezpłatne, więc mogłam zaoszczędzić dużo pieniędzy i rozpocząć remont domu, w którym mieszkałam. To był dla mnie idealny wybór i szansa na spełnienie mojego kolejnego marzenia o własnym domu i studiowaniu na filologii angielskiej.

Była Pani jedną z pierwszych studentek z indywidualną organizacją studiów, z której obecnie korzysta naprawdę wielu studentów. Można powiedzieć, że przetarła Pani szlak… Dlaczego właśnie IOS i czy ta forma studiów była dużym ułatwieniem?

Ponieważ tylko posiadając indywidualną organizację studiów w PWSZ mogłam bez żadnych problemów studiować dziennie i pracować na etacie w szkole. To byłoby bardzo trudne do pogodzenia bez tej możliwości, jaka dawała mi uczelnia już od początku mojego studiowania. Dzięki IOS mogłam dostosować swój plan zajęć na studiach do zatwierdzonego w szkole planu lekcji. Byłam jednocześnie nauczycielem w szkole i studentką studiów stacjonarnych. Nigdy nie miałam jakichkolwiek problemów z otrzymaniem corocznej zgody na IOS. Uczęszczałam na poszczególne zajęcia w różnych grupach, w zależności jak pozwalała mi na to moja praca. Także na wszelkie kolokwia i zaliczenia umawiałam się indywidualnie z wykładowcami, co było na pewno bardzo dla nich uciążliwe. Mimo tego, nigdy nie odmówili mi pomocy i ze zrozumieniem podchodzili do mojej wyjątkowej sytuacji. To był trudny, ale jednocześnie bardzo fajny okres w moim życiu, który wspominam z łezką szczęścia w oku.

Co było najbardziej fascynujące na studiach na kierunku filologia angielska?

Na studiach urzekła mnie przede wszystkim przyjazna atmosfera i ludzie, którzy mnie otaczali. Po pierwsze, moje koleżanki i koledzy, którzy zawsze służyli dobrymi notatkami i chwilą rozmowy. Dzięki nim żaden egzamin nie był straszny, a wspólna nauka i konsultacje często nocne przez telefon zapadły mi głęboko w pamięć. Do dziś mam z wieloma osobami kontakt i śledzę ich dalsze losy. Po drugie, profesjonalni, świetni wykładowcy, którzy wiele mnie nauczyli, także jak być dobrym nauczycielem i językowcem. Do dziś w mojej pracy dydaktycznej stosuję wiele metod i technik podpatrzonych w ich warsztacie pracy. To, czego nauczyłam się na ich zajęciach, pomogło mi także podczas uzupełniających studiów magisterskich w Lublinie i w Krakowie. Dzięki ich pasji, poczuciu humoru i atmosferze na zajęciach studiowanie było naprawdę przyjemne i pozostawiło wiele miłych wspomnień. Oni zarażali nas swoją pasją do wiedzy, literatury, kultury i języka i uczyli, jak dobrze wykonywać swoją pracę.

Mimo że uczelnia była „młoda”, jak już wspomnieliśmy, to studenci od początku dbali o to, żeby mieć studia z prawdziwego zdarzenia, a skoro tak, to nie mogło się obyć bez juwenaliów… Jak wspomina Pani tamte chwile?

Bardzo dobrze. Mimo napiętego grafiku starałam się znaleźć czas na odpoczynek i rozrywkę. Przecież studia to nie tylko nauka. Taką okazją do spotkania ze znajomymi i spędzenia miło czasu były coroczne juwenalia organizowane przez PWSZ. Także poza juwenaliami zdarzały się fajne koncerty (np. Jamala) oraz wspólne wyjścia do klubu. Muszę się przyznać, że nawet jako absolwentka często zaglądam na PWSZ. Praktycznie co roku przyjeżdżam na koncerty w ramach juwenaliów. Byłam na występach zespołów Enej i LemON w hali OSiR. To jest bardzo miłe, że każdy absolwent może wejść na koncert i spędzić miło czas.

Przejdźmy do życia zawodowego… Jak wygląda kształcenie w szkole, w której Pani pracuje?

Jestem pracownikiem Zespołu Szkół nr 2 im. dr. Zygmunta Klukowskiego od 2008 roku. Zaledwie od kilku lat mieścimy się w budynku dawnego Liceum Ogólnokształcącego im. Zamoyskich w Szczebrzeszynie, którego jestem absolwentką. Od czasu, gdy byłam uczennicą szkoły, wiele się zmieniło, a sam budynek przeszedł ogromną metamorfozę. Nasi uczniowie mają ogromny wybór profili i kierunków kształcenia. W skład ZS nr 2 wchodzą: Technikum Mechaniczne, Technikum Żywienia i Usług Gastronomicznych, Liceum Ogólnokształcące, Zasadnicza Szkoła Zawodowa oraz Liceum dla Dorosłych, przeznaczone dla absolwentów ZSZ i dorosłych absolwentów gimnazjum. W odpowiedzi na aktualne wymagania rynku pracy, powstają także zupełnie nowe kierunki kształcenia. W roku szkolnym 2016/2017 szkoła prowadzi nabór kandydatów na nowe kierunki kształcenia takie jak technik hotelarstwa czy technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej. Dodatkowa nowością są zupełnie nowe profile w Liceum Ogólnokształcącym w naszej szkole: klasa dietetyki i fitness oraz klasa służb ratowniczych. Natomiast kandydaci do ZSZ mogą rozpocząć naukę w zawodzie mechanik motocyklowy. Nasza szkoła łączy wieloletnią tradycję z nowoczesnością i gwarantuje absolwentom, że po jej ukończeniu świetnie poradzą sobie na wymagającym rynku pracy.

Czy praca w szkole to jedyna pole Pani działalności zawodowej?

Nie, na co dzień oprócz bycia nauczycielem języka angielskiego w szkole ponadgimnazjalnej jestem również lektorem. Prowadzę przygotowanie językowe podczas realizacji różnorodnych projektów unijnych na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum oraz edukacji dorosłych. W ramach programu Norway Grants szkołę także funkcjonariuszy służb mundurowych. Staram się na bieżąco pracować nad swoim warsztatem językowym. Bardzo interesuję się także rosyjsko-angielskim tłumaczeniami i w przyszłości chciałabym rozpocząć studia podyplomowe w tej dziedzinie.

Na początku bieżącego roku ponownie zawitała Pani do PWSZ, tym razem ze swoimi uczniami na zajęcia Uniwersytetu Pierwszego Wieku. Jakie wrażenia wywarła na Pani zmodernizowany budynek uczelni? I czy „Pierwszy Wiek” to ciekawa propozycja dla uczniów?

Muszę przyznać, że byłam pod ogromnym wrażeniem zmian i modernizacji, które zostały dokonane w PWSZ w Zamościu. Od 2011 roku, w którym ukończyłam studia, naprawdę wiele się zmieniło. Budynki są bardzo nowoczesne i dostosowane do europejskich standardów. Moim uczniom bardzo podobało się na uczelni. Sam projekt „ Pierwszy Wiek” jest, moim zdaniem, świetnym pomysłem, idealnym dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Dzięki niemu moi uczniowie nie tylko uczestniczyli w niezwykle ciekawych zajęciach językowych i kulturoznawczych, ale także mogli zwiedzić uczelnię i porozmawiać z jej studentami. To było bardzo ciekawe doświadczenie oraz pozaszkolna lekcja języka angielskiego. Myślę, że jeszcze nieraz odwiedzę PWSZ w ramach zajęć „Pierwszego Wieku”. Mam wielu uczniów, którzy uczęszczają na zajęcia rozwijające z języka angielskiego i przejawiają duże zainteresowanie w tym kierunku. Może któryś z nich pójdzie w moje ślady i rozpocznie studia filologiczne. Kto wie…

 

Rozmawiał Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2016, nr 5 (83), s. 2
http://www.gg.pl/dysk/otaIEAgGapqro9aIEAgGdqg/Skafander%20nr%2005%20(83).pdf

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations