PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

Ewa Ozimek - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Ewa Ozimek

„Studia w Zamościu polecam każdemu!”

Wychowuje syna, pisze blog, pracuje w zawodzie i uparcie przekonuje, że życie jest piękne…  Ewa Ozimek ukończyła filologię angielską w PWSZ w Zamościu. Jak wspomina studia i jak potoczyło się jej droga zawodowa – dowiecie się z poniższej rozmowy.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z językiem angielskim i dlaczego postanowiłaś studiować właśnie filologię angielską w PWSZ w Zamościu?

Otóż w czasach liceum byłam zafascynowana literaturą i bardzo chciałam studiować filologię polską, jednak odstraszył mnie nieco program studiów, który wpierw prześledziłam, oraz (nie ma co ukrywać) smutny fakt, że poloniści z trudem znajdują pracę we współczesnej Polsce. Zdecydowałam więc, że poświęcę się literaturze, ale angielskiej, wiedząc, że PWSZ oferuje seminaria poświęcone właśnie tej gałęzi nauki. Czemu zaś wybrałam właśnie tę uczelnię? Pamiętam, że dostałam się na KUL, do Chełma i chyba jeszcze do Puław, do kolegium nauczycielskiego, ale Zamość zafascynował mnie swoim wyglądem, a PWSZ – kameralnością. Nigdy nie lubiłam dużych uczelni, wielkich miast, hałasu i tłumów. Wybór więc był prosty – w październiku 2006 (trudno uwierzyć, że to już dziesięć lat temu!) rozpoczęłam studia na kierunku filologia angielska.

Dla Ciebie jako miłośniczki literatury czytanie anglojęzycznych książek w oryginale musiało być fascynujące… Których autorów piszących po angielsku cenisz sobie najbardziej?

Mam wybrać jednego? Niemożliwe! Bo w mojej pamięci jest miejsce dla Orwella, który najstraszliwsze tragedie bohaterów opisywał zimnym językiem bezstronnego widza, i dla Isaaka Singera, choć tworzył w języku jidysz i angielskim, i dla Coetzee’go  bo swoje dzieciństwo odmalował w tak plastycznych barwach, że nie sposób oderwać się od pisanych przezeń pozycji... nie wymienię wszystkich autorów, nie ma takiej możliwości. Choć muszę przyznać, że rzadko czytam w oryginale i najczęściej lektura angielskich pozycji jest poprzedzona lekturą tłumaczeń.

Akademik PWSZ darzę sentymentem. Tam przez długi czas znajdowała się redakcja „Skafandra”. Tam też Ty stacjonowałaś jako studentka. Jak Ci się mieszkało i jak ważne jest to, że PWSZ jako jedyna uczelnia w Zamościu posiada własny akademik?

Mieszkanie w akademiku, zwanym za moich czasów domem studenta, wspominam bardzo dobrze. Uważam, że każdy młody człowiek, zanim założy rodzinę lub zamieszka z mężem czy żoną, winien przez jakiś czas oderwać się od domu rodzinnego, pożyć samodzielnie, bez opieki rodziców, a akademik daje ten komfort, że nastolatek uczy się koegzystencji z innymi, respektowania potrzeb, zwyczajów rówieśników, jednocześnie mając szansę na rozwinięcie życia towarzyskiego. Muszę też podkreślić, że kierownictwo akademika było wspaniałe – pamiętam, jak na pierwszym roku dzień przed Wszystkimi Świętymi dostałam nagle silnej gorączki, a kierownik, po godzinach swojej pracy, odwiózł mnie prywatnym samochodem do szpitala i zaczekał tam na kogoś, kto po mnie przyjechał, choć na pewno wzywały go obowiązki rodzinne. Jestem mu głęboko wdzięczna do dziś.

Jak oceniasz poziom nauczania na kierunku filologia angielska w PWSZ w Zamościu? Jak wspominasz wykładowców i prowadzone przez nich zajęcia?

Najcieplej wspominam panią Woińską i jej zajęcia z gramatyki praktycznej. Były prowadzone we wspaniały sposób i gdybym miała szansę uczęszczać na jej ćwiczenia jeszcze raz, zrobiłabym to z wielką chęcią. Wspaniale tłumaczyła zawiłości gramatyczne, proponowała nam fantastyczne ćwiczenia. Do dziś wielkimi autorytetami są dla mnie dr Kozak i prof. Krajka – ich wiedza z zakresu literatury zdumiewa i zachwyca. Pamiętam również panią doktor Iwańczyk, bo stanowiła dla mnie zagadkę, a jej zajęcia praktyczne zawsze zaskakiwały i długo się jeszcze o nich później myślało.

A sam poziom nauczania nie odbiega od poziomu UMCS – tam bowiem uczęszczałam na studia magisterskie i nie widziałam żadnej różnicy pomiędzy wiedzą swoją i znajomych, a wiedzą tych, którzy ukończyli właśnie tę uczelnię. Wszystko zależy od pracy studenta, systematyczności i zaangażowania.

Nie tylko lubisz literaturę, ale również możesz pochwalić się wydaniem własnej książki, pt. „Gorzka”… Czym jest dla Ciebie pisanie?

Tak, „Gorzka” to historia chorej na schizofrenię paranoidalną dziewczyny, inspirowana po części moimi prawdziwymi losami, ale myliłby się ten, kto brałby ją za autobiografię. Cały blog, który piszę do tej pory, nie jest odzwierciedleniem tego, co przeżywam, a raczej pewną stylizacją. A samo pisanie, kreowanie innej rzeczywistości, jest wielkim odprężeniem i mimo tego, że tworzę rzeczy bardzo mroczne, daje to w sumie olbrzymi ładunek optymizmu.

Po studiach pracowałaś jako nauczyciel języka angielskiego. Przybliż, proszę, jak wyglądały Twoje pierwsze prace.

Uważam, że każdy student powinien, jeśli ma taką okazję, pracować w swoim zawodzie jeszcze w czasie nauki. Pozwala mu to później lepiej sprostać zadaniom stawianym przez pracodawcę oraz wdrożyć się do spełniania obowiązków. Ja sama zaczęłam najpierw od stanowiska korepetytorki i do dziś bardzo ciepło wspominam swoich pierwszych uczniów, a potem zatrudniona zostałam w szkole językowej Moose i w Niepublicznym Przedszkolu Językowym Mały VIP.

Każdy, kto uczył dzieci, wie, jak bardzo trzeba wysilić wyobraźnię, by nauczanie zmienić w zabawę, nie nudząc maluchów, a jednocześnie wpoić im jak najwięcej słów, konstrukcji gramatycznych. Przynosiłam na te zajęcia owoce, plansze, zabawki – słowem, najrozmaitsze przedmioty. Śpiewałam piosenki, tańczyłam... o, to było zdecydowanie najzabawniejsze, bo jakkolwiek dysponuję pewnym słuchem muzycznym, to głosu nie mam za grosz. Pamiętam, że podczas jednych z zajęć, gdy śpiewałam z uczennicą powszechnie znane „Head, Shoulders...”, jej pies zaczął niemiłosiernie wyć w sąsiednim pokoju :)

Twoja obecna praca również ma związek z angielski, chociaż ma inny charakter… Czym teraz się zajmujesz?

Obecnie pracuję w centrum klinicznym Ko-med, gdzie tłumaczę dokumentację na język angielski. Jest to zajęcie bardzo rozwijające, gdyż poznaję słowa, jakich nie znałam nawet w języku ojczystym, a jednocześnie kontakt z chorymi pozwala uświadomić sobie, jak wielkim skarbem jest zdrowie.

Szczególnie trudna jest praca nad dokumentami z zakresu onkologii, jednak wierzę, że badania, które prowadzi nasze centrum, pozwolą kiedyś innym pokonać nowotwory lub odwlec w czasie wyrok śmierci. To sprawia, że łatwiej znosi się fakt zgonów pacjentów, polepszenia lub pogorszenia ich zdrowia. Wszystko bowiem ma sens. Jeśli pacjent lub grupa pacjentów gorzej się czuje po podaniu medykamentu, jeśli następuje progresja, oznacza to, że lekarstwo nie działa. Jeśli zaś choroba ustępuje, wiadomo, że poczyniono kolejny krok w walce z nią.

Jakie, według Ciebie, są dobre strony studiowania w PWSZ w Zamościu?

Przede wszystkim studenci mają tu szansę zdobyć wiedzę na wysokim poziomie, w spokojnym, klimatycznym mieście, niepozbawionym jednakże rozrywek. Możliwość zakwaterowania w akademiku lub dostępność niedrogich (w porównaniu choćby z Lublinem) stancji jest kolejnym plusem. Wykwalifikowana kadra – to następna zaleta. Dobrze wyposażona biblioteka, dogodny dojazd z pobliskich miejscowości – słowem, studia w Zamościu polecam każdemu!

Życie jest piękne” – to nie tylko tytuł rewelacyjnego filmu Roberta Benigniego, ale także Twoje słowa. Często je powtarzałaś za czasów studenckich… Co sprawia, że Twoje życie jest piękne?

Przede wszystkim – mój syn. Cała wiedza z zakresu psychologii i pedagogiki (tu kolejny ukłon w stronę doktor Iwańczyk), jaką zdobyłam na studiach i później, dla poszerzenia kwalifikacji, przydaje się teraz, na co dzień, gdy muszę rozwiązywać na bieżąco kwestie wychowawcze i decydować, co jest dla dziecka lepsze. Rodzina, praca, dokształcanie się – to wszystko sprawia, że moje życie staje się coraz piękniejsze!

 

Rozmawiał Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2016, nr 11 (89), s. 9

Galeria zdjęć

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations