PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

Dagmara Siek - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Dagmara Siek

Dagmara Siek

„Można naprawdę fajnie żyć”

Na terenie Tyszowiec powstaje elektrownia wiatrowa. Ma z tym coś wspólnego Dagmara Siek, która ukończyła studia podyplomowe język angielski w biznesie w PWSZ w Zamościu. Co takiego? O tym przeczytacie w wywiadzie.

W jakiej firmie pracujesz i czym ta firma się zajmuje?

Pracuję w firmie Afaplan, która ma swoją siedzibę w Portugalii, a ponadto tworzy oddziały w całej Europie, obecnie szczególnie w Polsce, Rumunii i we Włoszech. Firma świadczy usługi nadzorujące budowę farm wiatrowych, a także innych dużych konstrukcji, jak np. galerie handlowe czy zakłady produkcyjne. Nadzór wynika albo z przepisów prawnych, albo z potrzeb danego inwestora, który niekoniecznie musi dysponować odpowiednią wiedzą i woli poprosić o nadzór firmę wspomagającą, taką jak nasza. Przy budowie farm wiatrowych, które póki co nie są jeszcze dostatecznie rozpowszechnione w Polsce, jest to pomoc dosyć duża i myślę, że bez niej by się nie obyło. Dlatego inwestorzy korzystają z usług firmy zagranicznej, bo w Polsce trudno znaleźć specjalistów od elektrowni wiatrowych.

Rozumiem, że na terenie budowy są zarówno ci, którzy budują, jak i ci którzy nadzorują…

Tak. Można nakreślić taki schemat, że jest inwestor, są wykonawcy – jeden, dwóch – którzy zatrudniają swoich podwykonawców i jest firma nadzorująca, czyli my.

W jakiej inwestycji bierzecie obecnie udział?

Od maja trwa budowa farmy wiatrowej na terenie Tyszowce – Poturzyn, czyli na granicy tych miejscowości. Powstanie tam 15 popularnie nazywanych „wiatraków”, czyli tzw. turbin wiatrowych.

Na kiedy zaplanowano koniec budowy?

Rozruch wszystkich turbin planowany jest w styczniu 2016 r.

W jaki sposób mieszkańcy będą mogli z tego korzystać?

Wygląda to w ten sposób, że na potrzeby farmy wiatrowej powstała spółka, która będzie współpracowała z PGE, czyli dostawcą prądu. Każda taka farma musi znajdować się w pobliżu stacji PGE, spółka wprowadza swoje oprzyrządowanie, żeby móc do stacji PGE wprowadzić swoją energię. Najprościej mówiąc, spółka będzie pozyskiwała energię i sprzedawała ją PGE.

Co należy do Twoich zadań w firmie Afaplan?

Jestem office assistant, czyli asystentem biura. Wspomagam wszystkich inspektorów, inżynierów, którzy są zatrudnieni w firmie Afaplan i znajdują się na terenie Tyszowce – Poturzyn. Zajmuję się, ogólnie rzecz ujmując, dokumentacją. Prowadzimy biuro dla inwestora farmy wiatrowej. Wykonawcy mają obowiązek w czasie procesu budowy dostarczać nam dokumenty, w których kierują do nas zapytania, np. czy dany produkt, surowiec można użyć na budowie. My to badamy, czasami są wysyłane jakieś próbki do laboratorium i te dokumenty zatwierdzamy częściowo, całkowicie, albo nie zatwierdzamy z prośbą, żeby przedstawili nam jakieś inne możliwości.

Archiwizowanie dokumentów odbywa się zgodnie z procedurami Afaplan. Wymaga to dużych nakładów pracy, bo wszystko odbywa się w pełni profesjonalnie.

Ty znalazłaś pracę czy praca znalazła Ciebie?

Tak naprawdę to praca znalazła mnie, bo koleżanka poinformowała mnie, że właśnie menadżer z Afaplan, teraz mój przełożony, poszukuje kogoś do biura z językiem angielskim. Umówiłam się w ciągu 20 minut na rozmowę, nie wiedząc nawet do końca, gdzie aplikuję. Domyślałam się, że chodzi o sekretarkę, ale nawet do głowy mi nie przyszło, że chodzi o firmę spoza Zamościa... Złapałam iPad z moimi CV i pobiegłam na spotkanie. Z rozpędem wpadłam na rozmowę kwalifikacyjną. Nawet nie miałam czasu się zestresować. Rozmowa była w języku angielskim. Sama zadawałam dużo pytań, byłam bardzo wyluzowana i z takim, można powiedzieć, „powerem”. I chyba właśnie to się spodobało menadżerowi projektu. Miałam jeszcze rozmowę z menadżerem regionu Europa Wschodnia. A potem szybko zostałam przyjęta do pracy.

Czy w swojej pracy wykorzystujesz język angielski?

Praktycznie cały czas! W pracy trzeba posługiwać się językiem technicznym i muszę przyznać, że niezawodna jest tutaj pomoc kolegów, którzy nie mówią dowiedz się sama albo poradź sobie, tylko chętnie mi pomagają. Ogólnie dokumentacja jest w języku angielskim, więc należy dokument rozumieć, tak samo protokoły przekazywania dokumentacji, nazewnictwo, to wszystko też jest w języku angielskim. W składanych przez wykonawców dokumentach są np. opisy surowców, czy tego, co używają na budowie. Oprócz dokumentacji są też spotkania z wykonawcami, z którymi także komunikujemy się po angielsku. Mam przy okazji możliwość dobrze osłuchać się z językiem.

Atmosfera w pracy bardzo mi odpowiada, ja ogólnie lubię środowisko multikulturowe. W teamie mam Portugalczyka i dwóch inżynierów Polaków, a od strony wykonawców są też Duńczycy i Hiszpanie. Powstaje jeden wielki mix! Przełożony uczy się polskiego, już kilka lat mieszka w Polsce. Czasami on mówi do nas po polsku, a my odpowiadamy mu po angielsku. Z reguły jest tak, że nawet ja zwracając się do kolegi Polaka mówię po angielsku, bo np. sytuacja wymaga, żeby szef też zrozumiał, po co się komunikujemy. Jest bardzo ciekawie, w sumie jest tak, jak lubię.

Podjęcie pracy w firmie Afaplan zbiegło się w czasie z ukończeniem przez Ciebie studiów podyplomowych na kierunku język angielski w biznesie w PWSZ w Zamościu... Dlaczego zdecydowałaś się na te studia i jak je oceniasz?

„Przyczajałam się” do podjęcia tych studiów kilka lat, dlatego że mieszkając w mniejszym mieście zaczęłam tęsknić do bardziej ambitnej pracy, a to mi się zawsze kojarzyło z dobrą znajomością języka angielskiego. Dawniej całkiem dobrze posługiwałam się tym językiem i cały czas marzyłam o tym, żeby do tego wrócić i nadal rozwijać się w tym kierunku. W sumie to tata podpowiedział mi, że gdzieś w gazecie znalazł informację, że te studia ruszają, więc od razu zapaliła mi się zielona lampka. Pomyślałam, że spróbuję i podejmę te studia.

Przede wszystkim chciałabym zwrócić uwagę na bardzo wysoki poziom kadry nauczającej. Należy powiedzieć, że bardzo mi imponował pan Marcin Kowalczyk, doceniam jego podejście, profesjonalizm i atmosferę, którą potrafił stworzyć. Nie sposób nie wspomnieć też o rewelacyjnych kontaktach w naszej grupie słuchaczy. To są niezapomniane wspomnienia! Jestem bardzo zadowolona. Mimo że miałam wcześniej do czynienia z angielskim, to studia okazały się dla mnie bardzo przydatne.

W ostatnim czasie popularne jest hasło/idea uczenia się przez całe życie… Jak się do tego ustosunkowujesz?

Jeżeli ktoś ma chęci, żeby się rozwijać, nawet skończywszy jedną, drugą szkołę czy studia podyplomowe i jest dobrze ukształtowany emocjonalnie, to w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że nauka może stać się dla niego takim pozytywnym uzależnieniem. Naprawdę! Później to się przeradza w taką ideę, że ja naprawdę chcę się uczyć, chcę iść do przodu, chcę się rozwijać i to może potrwać nawet do końca życia. To jest właśnie ta dojrzałość emocjonalna, kiedy człowiek sam zdaje sobie sprawę, że warto się uczyć, bo dzięki temu można naprawdę fajnie żyć, poznawać innych ludzi, poznawać świat i to jest wspaniałe.

 

Rozmawiał Mateusz Sawczuk

 „Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2015, nr 14 (78), s. 5

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations