PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

Artur Stępniak - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Artur Stępniak

Artur Stępniak
Rewolucyjna nauka angielskiego w Zamościu
 
„English is everywhere”, a nauczanie dwujęzyczne to przyszłość edukacji. Wie o tym doskonale Artur Stępniak, dyrektor Smart School, zamojskiej dwujęzycznej szkoły podstawowej z oddziałami przedszkolnymi. W zarządzanym ośrodku wprowadza on innowację pedagogiczną, która ma doprowadzić do wzbogacenia znajomości języka angielskiego oraz rozwinięcia potencjału każdego ucznia podług profilu jego inteligencji. Nowatorski pedagog ukończył filologię angielską w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Zamościu.
 
Panie Dyrektorze, w szkole Smart School dzieci uczą się języka angielskiego już w oddziałach przedszkolnych. A jak to wyglądało w Pana przypadku? Czy Pan również już od maleńkości przyswajał sobie ten najpopularniejszy na świecie język?
 
Moja przygoda z językiem angielskim rozpoczęła się dosyć wcześnie, jak na tamte czasy, bo już w czwartej klasie szkoły podstawowej. Pamiętam, że od samego początku czułem przysłowiową „miętę” do tego przedmiotu. Fascynacja rosła i z każdym rokiem byłem coraz pewniejszy, że chcę moją przyszłość wiązać właśnie z nauczaniem tego języka. Po maturze, oczywiście rozszerzonej, zdanej na piątkę, przyszedł jednak czas na brutalne zderzenie z rzeczywistością. Plany miałem ambitne, ponieważ chciałem studiować anglistykę na UW i nawet dobrze zdałem egzamin wstępny na uczelni (103/120 pkt.).
 
Duża liczba osób (21) ubiegająca się o jedno miejsce spowodowała, że zdobyte przeze mnie punkty jednak nie wystarczyły.
Ale ambicje nadal były wysokie. Szybka decyzja, wyjazd do Londynu na trzy miesiące, żeby podszlifować angielski i ponownie przystąpić do egzaminu. Tylko, że z tych trzech miesięcy, nie wiem kiedy, zrobiły się trzy lata. Ten czas poświęciłem na naukę i zdobywanie nowych, jakże teraz cennych doświadczeń. W Anglii uczyłem się w kilku szkołach językowych, m.in. London City College, The Callan School, zdobyłem certyfikaty First and Advanced wydawane przez University of Cambridge, ukończyłem NVQ Level 2 in Hospitality and Catering by City & Guilds, pracowałem w kilku firmach o bardzo różnym zakresie działalności.
Jednak cięgle czułem, że moje miejsce jest w Polsce. To tu chciałem założyć rodzinę i wychowywać dzieci. Do Anglii wyjechałem z moją dziewczyną, Kasią, a wróciliśmy już jako małżeństwo. Powrót, jak się później okazało, był jedną z najtrafniejszych decyzji w naszym życiu.
 
Pomimo posiadania certyfikatu, zdecydował się Pan na studia filologiczne w PWSZ w Zamościu. Dlaczego?
 
Po powrocie chcieliśmy z Kasią studiować coś, co nas wspólnie zaciekawi, więc zdecydowaliśmy się na UJ i zaoczne stosunki międzynarodowe. Poziom tych studiów pozostawię jednak bez komentarza. Po roku oboje udaliśmy się na urlop dziekański w związku z oczekiwaniem na przyjście naszego pierwszego synka, Jasia, i już na te studia nigdy nie wróciliśmy.
Było lato roku 2005, kiedy usłyszeliśmy, że w Zamościu zostanie otwarta PWSZ i że będzie tam można studiować filologię angielską. Oboje z żoną uczyliśmy już wtedy w prywatnych zamojskich szkołach językowych, więc wybór był prosty. Przecież skoro i tak spędzimy w Zamościu następnych kilka lat naszego życia, to czemu nie spróbować i nie podjąć studiów tu, „w domu”?
 
To samo pytanie zadaje sobie pewnie wielu maturzystów... Czego więc może spodziewać się młody człowiek, który zdecyduje się studiować filologię angielską? Czy do takich studiów można się umiejętnie przygotować, żeby później pomyślnie zaliczać kolejne etapy?
 
Teraz dużo się w tej kwestii zmienia. Mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że brak egzaminów wstępnych na studia to nie był dobry pomysł, szczególnie jeśli chodzi o filologię. Zróżnicowanie w poziomie umiejętności językowych na pierwszym roku jest ogromne. Przygotować się oczywiście można, a nawet trzeba. Studia rozpoczynają się od poziomu B2, który jest równoznaczny z maturą na poziomie rozszerzonym. Tak więc jeśli ktoś ma zamiar rozpoczynać studia filologiczne, trzeba przygotować się na to, że ten poziom powinien być opanowany. Wtedy wystarczy tylko dużo silnej woli, chęci do pracy i reszta się już sama ułoży.
 
Jak Pan ocenia poziom kształcenia na kierunku filologia angielska na zamojskiej uczelni wyższej?
 
Jestem bardzo wdzięczny za wszystko, co dała mi ta uczelnia. Teraz, patrząc z perspektywy czasu i doświadczenia, widzę, jak ważne jest gruntowne przygotowanie językowe i wiedza z zakresu metodyki nauczania zdobyta podczas pierwszego etapu studiów. Wraz z żoną wspominamy czas spędzony w PWSZ jako lata pełne nowych ciekawych doświadczeń, znajomości, które do dnia dzisiejszego utrzymujemy, i przede wszystkim wiedzy, bez której nie wyobrażam sobie dalszych studiów.
 
No dobrze, a czy PWSZ jest elastyczną uczelnią dla osób, które już w trakcie studiów chcą wejść na rynek pracy?
 
Zdecydowanie tak i ja jestem tego najlepszym przykładem. Już na drugim roku studiów poprosiłem o indywidualną organizację studiów. Było to dla mnie ogromne udogodnienie, ponieważ nie musiałem brać udziału we wszystkich zajęciach praktycznych (czyt. PNJA). Oczywiście zaliczenia i egzaminy obowiązywały mnie bez żadnych wyjątków, ale dzięki temu rozwiązaniu mogłem poświęcić więcej czasu na czynną pracę zawodową w szkole językowej i utrzymanie rodziny.
 
Jest Pan jednym z twórców pierwszej dwujęzycznej szkoły podstawowej w Zamościu. Czy w polskim społeczeństwie – a mam tu na myśli głównie rodziców, którzy odpowiadają za edukację swoich dzieci – wzrasta świadomość tego, że znajomość języka angielskiego nie jest już tylko przywilejem, a koniecznością?
 
Metodycznie rzecz ujmując: w całej Europie szkoły dwujęzyczne należą do najchętniej wybieranych placówek edukacyjnych zarówno przez rodziców, jak i przez samych uczniów. Wiąże się to przede wszystkim z odrzuceniem przestarzałego i nieefektywnego stylu nauczania języka obcego jako całkowicie odrębnego przedmiotu, który kojarzy się uczniom z czymś odległym i niepotrzebnym. Wykorzystanie języka angielskiego jako uniwersalnego narzędzia komunikacji podczas całego etapu edukacyjnego, wymiennie z językiem ojczystym ucznia, umożliwia naturalne i całkowicie dobrowolne wprowadzenie ucznia w świat dwujęzyczności. Będzie to w przyszłości skutkowało nieporównywalnie wyższymi efektami w sferze edukacji, zarówno językowej, jak i ogólnorozwojowej czy kulturowej. Wyeliminowanie pojęcia nauczania języka angielskiego jako języka „obcego”, które samo w sobie zdaje się być nacechowane negatywnymi emocjami, a jednocześnie zastąpienie tego terminu „komunikacją globalną” eliminuje u ucznia barierę przed używaniem języka angielskiego, a co za tym idzie prowadzi do znacznego zwiększenia motywacji do nauki.
 
Na szczęście już jakiś czas temu „obudziliśmy się” i zrozumieliśmy jak ważna jest nauka języka angielskiego dla przyszłości naszych dzieci. Kiedyś może rzeczywiście był to przywilej, ale teraz żaden zawód nie jest już obojętny na język. Mam wiele doświadczeń w uczeniu języka angielskiego dorosłych mieszkańców Zamościa i dlatego wiem, że nie warto z tym zwlekać. Dzieci chłoną język jak przysłowiowa „gąbka”, dla nich nie jest ważny język komunikacji, ważny jest jej cel. Dlatego też w mojej szkole nauka języka odbywa się na całkowicie innej płaszczyźnie. Zdecydowana większość kadry pedagogicznej Smart School porozumiewa się w języku angielskim, dlatego możemy wyjść poza sztampowe ramy uczenia języka tylko podczas lekcji angielskiego, które w Smart School prowadzone są w wymiarze 6 godzin lekcyjnych tygodniowo. Każdego dnia dzieci porozumiewają się w tym języku z nauczycielami i vice versa.  Po krótkim czasie spędzonym w szkole dzieci zapominają więc o tzw. barierze językowej i zaczynają swobodnie komunikować się po angielsku.
 
A jak idea szkoły odbierana jest środowisku lokalnym? Wystarczy podać kilka liczb. W pierwszym roku istnienia mieliśmy 36 podopiecznych, w tym roku szkolnym mamy 97, a w przyszłym będzie już prawie 150 Smartschoolaków. Jesteśmy w trakcie dobudowy nowego skrzydła szkoły. Rozbudowa ośrodka da naszym uczniom możliwość kontynuacji nauki w Smart School aż do matury, dwujęzycznej oczywiście. Ale nie da się w kilku słowach opowiedzieć o szeregu innych aspektów wyróżniających moją szkołę – wszystkich zainteresowanych zapraszam na stronę internetową Smart School, gdzie można w szczegółach prześledzić nasze założenia oraz ofertę edukacyjną.
 
Na stronie, do której Pan odsyła widnieją słowa Alberta Einsteina: „Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek”. W jaki sposób są one wcielane w życie przez kadrę nauczycielską?
 
Proces nauczania w Smart School oczywiście jest realizowany w oparciu o podstawę programową nauczania na danym etapie edukacji. Staramy się wraz z kadrą pedagogiczną tak organizować każdy dzień nauki szkolnej, aby czas spędzony w Smart School był dla naszych podopiecznych mądrą edukacyjną przygodą. Robimy to poprzez stwarzanie naszym uczniom najlepszych z możliwych warunków do nauki (maksymalnie 16 osób w grupie), organizowanie szerokiego wachlarza ciekawych zajęć popołudniowych, indywidualizację procesu edukacyjno-wychowawczego, stworzenie rodzinnej atmosfery gwarantującej uczniom poczucie bezpieczeństwa. Dla każdego ucznia opracowujemy w konsultacji z wychowawcą, psychologiem szkolnym i rodzicami indywidualny, niepowtarzalny profil inteligencji według teorii prof. Howarda Gardnera, a następnie wybrane zajęcia lekcyjne prowadzimy w oparciu o ten profil. To tylko niektóre założenia wdrażane w Smart School, a nie sposób powiedzieć tu o wszystkich. Jestem pełen pozytywnych doświadczeń i z dumą wraz z innymi rodzicami patrzę, jak zmieniają się nasze dzieci i jak dobrze czują się w szkole.
 
Smart School realizuje innowację pedagogiczną „English is everywhere”, która jest również przedmiotem Pańskiego doktoratu. Na czym polega ta innowacja?
 
Innowacja jest formalnym dokumentem pozytywnie zaopiniowanym przez Lubelskie Kuratorium Oświaty, na założeniach którego opieramy korelację treści programowych edukacji wczesnoszkolnej w połączeniu z nauczaniem języka angielskiego. Jest to autorski, jedyny w swoim rodzaju na skalę ogólnopolską projekt, który stworzony został w celu usystematyzowania celów, metod, form i sposobów ewaluacji pracy z dziećmi w systemie dwujęzycznym. Innowacja stanowi też bazę prowadzonych w szkole badań naukowych, po zakończeniu których ukaże się moja rozprawa doktorska. Będzie ona pierwszym formalnym polskim przewodem naukowym traktującym o dwujęzycznym nauczaniu na poziomie edukacji wczesnoszkolnej. Ale to dopiero w przyszłości, choć mam nadzieję, że nie bardzo odległej.
 
Nauczyciel, dyrektor, doktorant, prywatnie mąż i ojciec… Jak wyrobić w sobie przedsiębiorczość, która pozwala szczęśliwie realizować wszystkie zadania?
 
To jest jak układanka, do której co jakiś czas dołączam kolejne elementy. Choć nie jest to proste, jeśli ktoś lubi to, co robi, da się te wszystkie funkcje ułożyć w całość. Pomimo że ostatnio mojej rodzinie poświęcam zbyt mało czasu, to właśnie od nich czerpię energię do pracy, moja żona i dzieci są dla mnie największym wsparciem. Chcę, aby moi synowie uczyli się w takiej właśnie szkole jak Smart School i to daje mi jeszcze więcej sił do codziennej pracy nad udoskonalaniem tej, może i relatywnie nowej, ale jakże już rewolucyjnej szkoły. A co do przedsiębiorczości, zawsze staram się otaczać wartościowymi ludźmi, którzy mają podobne pasje i na których doświadczeniu oraz wiedzy mogę polegać. Tak właśnie jest w przypadku Smart School, tu każdy pracownik, począwszy od organu prowadzącego, poprzez dyrekcję, kadrę pedagogiczną i obsługę czuje, że może coś swojego wnieść do tej szkoły, może się z nią w pełni utożsamiać.
 
Co Pan radzi młodym ludziom, którzy, niezależnie od obranego kierunku, chcą w przyszłości, podobnie jak Pan, osiągnąć sukces?
 
Sukcesem bym tego nie nazwał. Po prostu robię to, co lubię i staram się robić to najlepiej jak potrafię. Jestem „świeżo” po trzydziestce i mam cały czas nadzieję, że uda mi się jeszcze wiele w życiu osiągnąć. Ale najważniejsze już mam: kochającą rodzinę, wspaniałych synów, pracę dającą mi wiele satysfakcji i swoje miejsce na ziemi.
Choć ekspertem się nie czuję, odpowiadając na pytanie, radzę mocno wierzyć w swoje siły i nie rezygnować z marzeń. Rzeczywistość jest trudna, ale przy ciężkiej pracy i odrobinie szczęścia można z podniesioną głową patrzeć w przyszłość.
 
Rozmawiał Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2013, nr 5 (42), s. 5

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations