PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

Małgorzata Okulicz - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Małgorzata Okulicz

Małgorzata Okulicz

Kiedy w 2010 r. pisała pracę licencjacką o książce „Lot nad kukułczym gniazdem”, nie spodziewała się jeszcze, że kilka lat później odbędzie swój lot nad Atlantykiem, który odmieni jej życie… Dziś Małgorzata Okulicz, absolwentka filologii angielskiej w PWSZ w Zamościu, mieszka w Peru, gdzie naucza angielskiego w tamtejszej szkole językowej. Wcześniej pracowała też w znanej na całym świecie firmie Warner Bros. Poznajcie jej historię…

Jesteś kolejnym przykładem na to, że studia w PWSZ w Zamościu wybierają nie tylko ludzie z Zamojszczyzny, ale także z miejsc bardziej oddalonych od Perły Renesansu. Jak to się stało, że lublinianka przyszła do Zamościa?

Ukończyłam IV Liceum Ogólnokształcące w Lublinie o profilu językowym z rozszerzonym programem języka angielskiego i hiszpańskiego. Początkowo wiązałam swoją przyszłość z językiem hiszpańskim. Jednak życie wiedziało lepiej, co dla mnie dobre, i na wymarzoną iberystykę się nie dostałam. Jako że większość rekrutacji była już pozamykana, planowałam zrobić sobie tzw. gap year, ale dowiedziałam się, że uczelnia w Zamościu ma dodatkowy nabór na filologię angielską. I w ten oto sposób znalazłam się w Zamościu, który stał się moim domem na następne 3 lata. Okazało się, że był to świetny wybór.

Filologia angielska to najstarszy, to znaczy najdłużej funkcjonujący, kierunek na zamojskiej uczelni. Co roku wybierają go nowe zastępy młodzieży. Jak sądzisz, z czego wynika tak duże zainteresowanie tym kierunkiem studiów?

Myślę, że coraz więcej ludzi ma świadomość, że znajomość języka angielskiego na wysokim poziomie jest w dzisiejszych czasach niezbędna, więc studiowanie tego języka wydaje się być   dobrym wyborem. Rynek pracy jest także w miarę przychylny dla ludzi kończących filologie – ludzie potrzebują znać języki, więc potrzebują też nauczycieli, którzy pomogą im w osiągnięciu ich celów.

Są ludzie, którzy uważają, że studia to jeden z najpiękniejszych okresów w życiu człowieka. Jak Ty wspominasz trzy lata spędzone w Zamościu?

To chyba najlepsze pytanie, jakie mogłeś mi zadać. Bez wątpienia mogę powiedzieć, że były to jedne z najlepszych lat w moim życiu. Poznałam niesamowitych ludzi, z którymi do tej pory utrzymuję kontakt, przyjaźnie zawarte w tym czasie wciąż trwają i wiem, że trwać będą długo. W czasie studiów mieszkałam w Domu Studenckim, co miało swój niewątpliwy urok i wiele mnie nauczyło, właściwie to chyba większość wspomnień z tego okresu wiąże się z tym miejscem. Było dużo zabawy i dużo śmiechu, ale też i ciężka praca, i siedzenie po nocach przed sesjami.

Individual vs. Society in Ken Kesey's One Flew Over The Cuckoo's Nest na taki temat pisałaś pracę licencjacką. Uśmiechnąłem się, gdy dowiedziałem się o tym, bo „Lot nad kukułczym gniazdem” to jedna z tych książek, na którą mam chrapkę od dłuższego czasu. Czego mogę się spodziewać, sięgając po tę książkę?

Hmm, Lot nad kukułczym gniazdem to jedna z moich ulubionych książek, więc nie wiem, czy potrafię być obiektywna, mówiąc o niej. Na pewno jest to książka, której trzeba dać trochę czasu, myślę, że nie każdemu od razu przypadnie do gustu. Jednak, jeśli trochę się w nią „wgryziemy” i będziemy potrafili dostrzec jej przesłanie, to po przeczytaniu na pewno będziemy do niej wracać. Czytając Lot niejednokrotnie będziemy się śmiać na głos czy uśmiechać pod nosem, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że generalnie jest to książka smutna. Tło historyczne Lotu to lata 60. Ameryki, tak więc czas wielu przemian, społecznego niepokoju i psychodelicznych doświadczeń; na pewno inaczej też patrzy się na tę powieść znając ten jej historyczny kontekst. Jednak bez wątpienia jest to książka ponadczasowa i warta polecenia.

Polakom przypadł do gustu także film z Jackiem Nicholsonem, bowiem w rankingu Top 500 użytkowników portalu Filmweb zajmuje wysokie 7. miejsce [stan na 5 stycznia 2015 r.]. Miałaś okazję oglądać film? Jakie wrażenie wywarł na Tobie?

Tak, film oglądałam, również wracałam do niego kilka razy. Myślę, że zupełnie inaczej patrzy się na film po przeczytaniu książki. Są pewne wątki, które zostały w filmie pominięte, a dla mnie stanowią integralną część historii. Nie zmienia to jednak faktu, że film jest dobry, główni aktorzy – Jack Nicholson i Luis Fletcher wczuli się w soje role znakomicie i nadali filmowi niesamowity klimat. Pomimo „surowego” planu zdjęciowego (szpital psychiatryczny) i akcji, która rozwija się wolno, film wciąga i trzyma w niepewności do ostatnich minut.

Jak się okazało, po studiach miałaś poniekąd do czynienia z branżą filmową…

Mniej więcej po roku od ukończenia studiów magisterskich, dość nieoczekiwanie, wylądowałam w Krakowie, gdzie znalazłam pracę w jednej z firm zajmujących się outsourcingiem. Praca polegała na świadczeniu wszelkich usług finansowo/księgowych dla Warner Bros. w Wielkiej Brytanii. CV złożyłam właściwie od niechcenia, bo nie spodziewałam się, że mogę pozytywnie przejść proces rekrutacyjny bez doświadczenia w branży finansowej… Jednak okazało się, że dla firmy ważniejsza była znajomość języka, ponieważ komunikowaliśmy się z klientami z Wielkiej Brytanii i wszystkie procesy były wykonywane w języku angielskim. Pomimo że zajmowaliśmy się głównie finansami, udało nam się trochę poznać biznes filmowy „od kuchni” i było to bardzo ciekawe doświadczenie.

Jeszcze inne ciekawe rzeczy były Ci pisane… Mieszkasz teraz za oceanem, w odległym Peru. Jak wylądowałaś w Ameryce Południowej?

Peru to długa historia. Pierwszy raz przyjechałam tutaj zaraz po ukończeniu magisterki, w sierpniu 2012 roku. Plan był taki, żeby wyjechać gdzieś (najlepiej w nieznane) gdzie mogę uczyć angielskiego, żeby zdobyć trochę doświadczenia zawodowego i przy okazji też po podróżować. Zdecydowałam się na wyjazd poprzez organizację studencką AIESEC – mają oni programy praktyk zagranicznych praktycznie na całym świecie. Po dokonaniu niezbędnych formalności, opłat i po przejściu wewnętrznej rozmowy rekrutacyjnej, dostałam dostęp do bazy praktyk nauczycielskich dostępnych w AIESEC w rożnych państwach świata. W tym momencie powróciła też moja pasja to języka hiszpańskiego, więc bardzo chciałam znaleźć coś w Ameryce Łacińskiej bądź Środkowej. Po wielu wysłanych mailach, listach motywacyjnych i rozmowach rekrutacyjnych na Skypie, stanęłam przed wyborem między czterema państwami: Meksykiem, Kolumbią, Wenezuelą i właśnie Peru. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw zwyciężyło Peru, gdzie spędziłam kolejne 6 miesięcy swojego życia, ucząc języka angielskiego. Peru okazało się trafnym wyborem, tak bardzo zżyłam się z tym krajem, że w 2015 roku postanowiłam wrócić tu na jakiś czas… Czas, który teraz sięga prawie roku.

Nie każdy odważyłby się na taki wyjazd. Lubisz podejmować ryzyko w życiu?

To ciekawa rzecz, że właśnie nie… Raczej nie byłam osobą, która podejmowała ryzyko w życiu, wolałam to, co znane, pewne, nie lubiłam zmian. Osoby, które mnie znały dziwiły się, że zdecydowałam się na taki krok. Chyba zrobiłam to trochę na przekór sobie, żeby się sprawdzić, zrobić coś szalonego, nie wiem, nie myślałam wtedy o tym. Ale łatwo nie było, pierwszy szok dopadł mnie tuż przed zmianą lotów w Amsterdamie, chyba dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że czeka mnie pół roku w zupełnie obcym kraju, gdzie nikogo nie znam, popłakałam się w samolocie. Dwunastogodzinny lot z Amsterdamu do Limy spędziłam zastanawiając się, jak sobie z tym wszystkim poradzę. Jak się później okazało, poradziłam sobie całkiem nieźle.

Czy Ameryka Południowa to na swój sposób „magiczny” kontynent? Co Ci się najbardziej podoba Peru?

Oj tak, Ameryka Południowa ma w sobie tę magię. Na pewno dla nas Europejczyków jest to interesujący kontynent, bo jest „inny”, egzotyczny, a, jak wiadomo, wszystko, co inne przyciąga. Ludzie są tu zupełnie inni, bardziej otwarci, uśmiechnięci, nie martwią się każdym drobiazgiem. Magia Peru zależy też od miejsca, w jakim się znajdujemy, bez wątpienia jednym z najbardziej imponujących miejsc tutaj jest Machu Picchu – dawne miasto Inków, położone wysoko w górach i najbardziej znana atrakcja turystyczna tego kraju. Ale Peru to nie tylko Machu Picchu, w zależności od regionu jest tutaj wiele miejsc, które nas zachwycą. Chyba właśnie ta różnorodność najbardziej mi się podoba w Peru – możesz wspiąć się na wulkan, zwiedzić starożytne ruiny, spędzić ekscytujący czas w dżungli, poopalać się na plaży, posurfować, zwiedzić pustynie i spróbować sandboardingu, wachlarz możliwości jest ogromny. A poza tym peruwiańskie jedzenie jest najlepszym, jakie próbowałam, i nie jest to chyba tylko moja subiektywna opinia – już kolejny rok z rzędu Peru zostało wybrane kulinarną stolicą świata.

Czym obecnie zajmujesz się zawodowo?

Obecnie uczę angielskiego w szkole językowej w Arequipie (miasto na południu Peru), prowadzę dodatkowe zajęcia angielskiego w firmie logistycznej, a także udzielam też prywatnych lekcji w domu. Tak więc moja specjalizacja nauczycielska z czasów licencjatu się przydaje.

Przyjmijmy, że życie jest jak nieuporządkowany pokój lub kryjący zakurzone skarby strych… Co chciałabyś w nim jeszcze odnaleźć, czego doświadczyć?

Na pewno chciałabym jeszcze więcej podróżować, zwiedzić nowe kraje, poznać inne kultury. Generalnie staram się jednak za bardzo nie planować. Życie nauczyło mnie już, że plany planami, a scenariusz i tak piszę się sam.. i tak jest chyba najlepiej.

 

Rozmawiał Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2016, nr 2 (80), s. 3

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations